14:57

Ukryta gwiazda Kopernika – przepis na wyjątkową roladę z piernikiem w tle

Ukryta gwiazda Kopernika – przepis na wyjątkową roladę z piernikiem w tle

Dziś przedstawiam Wam przepiękną roladę z ukrytą gwiazdką! Po rozkrojeniu pieczeń zachwyci Waszych domowników czy gości oraz stanie się przepiękną jadalną dekoracją stołu. Połączenie suszonej żurawiny i prawdziwych toruńskich pierniczków z serca fabryki Kopernik idealnie komponuje się z orzeźwiającym smakiem karamboli.

Składniki:
  • dodatkowo: sznurek wędliniarski, folia aluminiowa, naczynie żaroodporne

Łyżeczkę soli oraz pół łyżeczki pieprzu, papryki, cynamonu, imbiru, kminu i curry mieszamy ze sobą.

Schab nacinamy długim nożem i tnąc „rozwijamy go” tworząc prostokąt, mięso nacieramy mieszanką przypraw i odstawiamy do lodówki na dwie godziny.

Połowę przygotowanej żurawiny blendujemy z 3 pierniczkami, łączymy z pozostałą żurawiną. Około 10cm od końca kawałka mięsa układamy połowę przygotowanej masy żurawinowej, wkładamy karambolę i przykrywamy ją resztą żurawiny, zwinnym ruchem zwijamy roladę i związujemy ją dokładnie sznurkiem wędliniarskim.

Na patelni rozpuszczamy masło klarowane, na gorące wkładamy roladę i podsmażamy ją z obu stron. Od razu po smażeniu zwijamy ją w folię aluminiową, wkładamy do żaroodpornego naczynia i wlewamy 300ml wody. Pieczemy przez 90 minut w temperaturze 170*C.

Po upieczeniu uchylamy drzwiczki piekarnika, a po kolejnych 15 minutach wyciągamy naczynie. Roladę zostawiamy w foli aż do całkowitego wystudzenia, powstały sos własny przelewamy do rondla.

Powstały sos blendujemy z pozostałymi trzema piernikami i jedną łyżką suszonej żurawiny. Sos podgrzewamy, doprawiamy do smaku pieprzem, cynamonem i imbirem.

Ostudzoną pieczeń kroimy w grube plastry, podajemy z piernikowo-żurawinowym sosem.





http://www.kopernik.com.pl/pl/108_0/produkt_pierniki_nadziewane_w_bialej_czekoladzie.html

12:48

Jak zrobić wazon ze starej kanki (bańki) na mleko

Jak zrobić wazon ze starej kanki (bańki) na mleko


Gdy postanowiłam przerobić naszą sypialnię z super ciemnej na super jasną, zdecydowałam się na romantyczny, wiejski styl. Wymarzyłam sobie ścianę z imitacją drewna (tapeta), cottonballs i wazon pełen piwonii. 

 

Długo szukałam ładnych, dużych kwiatów, które nie biją sztucznością od pierwszego spojrzenia. Wiedziałam, że takie kaprysy kosztują więc zrezygnowałam z poszukiwań odpowiednich kwiatów w kwiaciarni. Znalazłam natomiast piękne kwiaty na allegro, dostałam dodatkowe zdjęcia na maila i nie zapłaciłam "miliona monet". Zawsze podkreślam, że warto zainwestować w porządne sztuczne kwiaty, bo płacimy za nie tylko RAZ, a mają cieszyć oko codziennie. 




Kwiaty znalezione, przyszedł czas na poszukiwania odpowiedniego wazonu. Do tak wysokich i bujnych kwiatów, wazon musi również pasować rozmiarem. Wszystkie, które miałam w domu nijak się nadawały. W końcu po wielu próbach aranżacji, wniosek nasunął się sam - potrzebuję wysokiego wazonu, przynajmniej 30cm, białego i szerokiego by pasował do kwiatów. Będąc w ikeii zobaczyłam w gotowych aranżacjach sztuczne hortensje wsadzone do metalowej konewki. Zakochałam się. Niestety konewka zajęłaby mi za dużo miejsca na komodzie,więc szukałam alternatywy. Przeglądając setki zdjęć kwiatów w konewce natknęłam się na kwiaty w metalowej bańce. 

Kupiłam więc starą kankę na allegro, nie przejmowałam się kompletnie jej wyglądem, liczyła się dla mnie tylko wysokość, a ta ma akurat 33cm. 



Gdy kanka do mnie dotarła, rozłożyłam na stole rozcięty worek na śmieci i za pomocą papieru ściernego 120 zmatowiłam kankę, trwało to może 10 minut. Nie zależało mi na dokładnym ściągnięciu koloru, raczej na wyrównaniu powierzchni. Umyłam kankę płynem do naczyń, dokładnie wytarłam i odstawiłam na 30 minut. 

Pomalowałam kankę cieniutko pierwszą warstwą farby, odstawiłam 2 godziny by dokładnie wyschła. Poczekałam, chociaż kanka w dotyku była już sucha po 15 minutach. Za pomocą papieru ściernego zrobiłam dużo mocnych przecierek. Kankę wytarłam miękką szmatką, by pozbyć się resztek farby. Możecie zabrać ją też do łazienki i potraktować suszarką. Pędzlem naniosłam drugą cieniutką warstwę, również w miejscach przecierek i odstawiłam kankę na 4 godziny. 

Używałam farby śnieżka supermall (farba akrylowa do mebli i metalu, kolor biały jedwabisty połysk), głównie dlatego, że została mi po pomalowaniu komody i łóżka. Stąd na kance widać miejscami lekki połysk. Możecie też użyć farby kredowej, wtedy kanka będzie wyglądała delikatniej. Mi zależało właśnie na takim zimnym efekcie, jakby ta kanka była prosto z podwórka.

Ile wydałam?
  • Stara kanka 30zł (już z wysyłką)
  • Piwonie 90zł (jeden kwiat 25zł, kupiłam 3szt.)
  • Papier ścierny, pędzel 5zł
  • Farba biała 15zł 

 




22:00

Batoniki owsiane

Batoniki owsiane

Pyszne i domowe batoniki owsiane! Przygotowanie trwa dosłownie chwilę, a po godzinie chłodzenia możemy cieszyć się smakiem domowych batoników.

Składniki:
  • 2 szklanki płatków owsianych
  • 0,5 szklanki ziaren (słonecznik, dynia)
  • 0,5 szklanki suszonych owoców – użyłam wiśni
  • 2 łyżki masła lub oleju kokosowego
  • 4 łyżki miodu 
 


Masło mieszamy z miodem, podgrzewamy i mieszamy do całkowitego połączenia. Płatki owsiane, ziarna i suszone owoce mieszamy, zalewamy gorącym syropem, mieszamy łyżką. Ciepłą mieszankę ugniatamy ręką, by syrop dobrze zmieszał się z płatkami. 
Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia, wykładamy owsiankę mieszaną i mocno dociskamy i formujemy prostokąt. Wstawiamy do lodówki na 60 minut, gdy masa stężeje kroimy batoniki. 









12:32

18 kilogramów w dół! Życie na diecie od 01 lutego

18 kilogramów w dół! Życie na diecie od 01 lutego

Zaczęłam prowadzić bloga kulinarnego i... przytyłam 15kg. Chyba taki tytuł powinien mieć ten blog, ale domena byłaby kosmicznie długa ;)

Niedawno pisałam post o tym, jak schudłam 12 kilogramów, było to 10 marca a oryginalny post znajdziecie tutaj: Jak schudłam 12 kilogramów. Dwa miesiące później, czyli dziś, odzywam się do Was ponownie! Waga pokazała 18 kilogramów mniej. No to jest różnica... 

Jak zniknęło dodatkowe 6kg? Niektórzy spytają, dlaczego tylko 6. Otóż nadal trzymamy się naszej diety, cały czas. Wyjątkiem była Wielkanoc, kawałek weekendu majowego połączonego z komunią siostrzenicy i kilka cheatmeal - oszukanych posiłków. Wiele jest opinii, że cheatday (dzień swobodnego jedzenia) jest dopuszczalny, zamieniliśmy go jednak na cheatmeal czyli oszukany tylko jeden posiłek i nie stosujemy go raz na tydzień a raz na 10-15 dni. Inaczej by nam pewnie już dawno odbiło.




 
W ciągu tych dwóch miesięcy takie były nasze grzechy:

  • śniadanie wielkanocne z obowiązkową kiełbaską, ale nie używaliśmy majonezu 
  • piwo (jedno!) w weekend majowy i pajda ze smalcem
  • typowy polski obiad komunijny, kawałek tortu, kawałek ciasta
  • dwa razy po pół pizzy (raz na miesiąc)
  • dwa razy sushi (raz na miesiąc)

Waga nadal spada, a ja nie liczę już tak szaleńczo kalorii. Myślę, że jemy w okolicach 1300-1400kalc. Nawet gdybyśmy chcieli więcej, to szczerze... nie mamy na to miejsca w brzuchu. Ostatnim razem przy oszukanym posiłku, którym była jedna pizza na pół w okolicach godziny 16.30, okazało się, że nie jestem w stanie zjeść swojej połowy. No nie dałam rady, a kiedyś bez problemu zjadłabym 1,5 pizzy. Oczywiście po oszukanym posiłku był trening, ale nie o to mi chodzi. Pół pizzy o 16.30, żadne z nas nie było już głodne do następnego dnia rano. W okolicach 20.00 zastanawiałam się czy przygotować kolację, ale nadal byliśmy tak najedzeni, że odpuściliśmy posiłek. Kiedyś takie sytuacje wydawały się niemożliwe. 

Każdy dodatkowy kilogram bardzo cieszy, ale psuje też w głowie. Niestety zauważyłam to u siebie, gdy patrzę w lustro. Ciągle mi się wydaje, że nic nie schudłam, że jestem zalana tłuszczem i standardowe: wyglądam strasznie grubooo! Nie znalazłam jeszcze złotej metody jak sobie z tym radzić, póki co wyciągam ubrania, których nie miałam na sobie kilka lat (jak ta czarna sukienka sprzed 7 lat) i tłumaczę sobie: Zobacz, dopięłaś się! No to znaczy, że schudłaś...

Co dalej? Dalej zostały kolejne kilogramy, chciałabym schudnąć minimum 7kg jeszcze w tym roku, a docelowo to jeszcze dodatkowo 5kg, w sumie 12kg. Później zostanie mi praca na całe życie - utrzymać figurę. Póki co spodziewajcie się kolejnych wpisów, bo wiele dziewczyn pyta mnie o rady na początek. Więc posty typu jak zacząć dietę lub jaką aktywność fizyczną wprowadziliśmy będą się pojawiać na blogu. 

Jeśli macie jakieś pomysły, to dajcie mi znać w komentarzach, a jeśli potrzebujecie słów otuchy to zawsze zapraszam na priv. I pamiętajcie... do końca życia będę anonimowym żarłokiem, będę kochać jedzenie ale muszę się kontrolować, dlatego pewnie tak wiele z Was rozmawia ze mną na priv. Miłego dnia!


10:00

Warzywne sajgonki czy spring rollsy, nazywajcie je jak chcecie, są po prostu boskie w smaku!

Warzywne sajgonki czy spring rollsy, nazywajcie je jak chcecie, są po prostu boskie w smaku!


Warzywne sajgonki czy spring rollsy, nazywajcie je jak chcecie, są po prostu boskie w smaku! Przygotowuje się w tym samym czasie co klasyczną sałatkę. Przede wszystkim polecam smażenie indyka (czy piersi z kury) na suchej patelni, a później z dodatkiem wody. „Smażenie na wodzie” jest moją ulubioną formą przygotowywania mięska od kiedy jestem na diecie.


Składniki:
  • 300g sałaty lodowej
  • 220g czerwonej kapusty
  • 160g marchwi
  • 75g filetu z indyka (możecie dodać więcej)
  • 100g serka kremowego light (użyłam Piątnicy, który jest z dodatkiem jogurtu)
  • 25 arkuszy papieru ryżowego
  • sól, pieprz, słodka czerwona papryka

Copyright © 2014 Lifestyle by Gotowanie i blogowanie , Blogger