09:30

Malowanie mebli oraz wymiana materaca – metamorfoza sypialni część 2



Przy okazji metamorfozy sypialni, o której pisałam tutaj postanowiłam pójść na całość i totalnie odmienić wygląd łóżka i poprawić komfort spania. Teraz nawet kotki nie chcą zejść z łózka :)






Kwestia malowania mebli


Wizja jasnej, biało-beżowej sypialni była wspaniała, ale blokował mnie ciemny odcień ramy łóżka oraz komoda w kolorze wenge. Poszperałam w internecie, poczytałam i stwierdziłam, że dam radę!


Kupiłam rozpuszczalnik, białą satynową farbę do mebli oraz pędzel. Można malować też wałeczkiem, ale zależało mi na klasycznych śladach pędzla.

Wyniosłam wszystko z pokoju, oprócz owych mebli i otworzyłam okno. Łóżko i komodę dokładnie umyłam płynem do naczyń, wierzcie mi, nawet jeśli regularnie sprzątacie to kurz i tak zawsze się znajdzie. Wytarłam do sucha i następnie przejechałam wszystko rozpuszczalnikiem, by odtłuścić meble. Nałożyłam pierwszą warstwę farby, odczekałam chyba 4 godziny i nałożyłam drugą warstwę. Po kolejnych 4 godzinach nałożyłam jeszcze jedną warstwę ale tylko na blat komody i zagłówek łóżka, miejsca najczęściej eksploatowane. I tyle z malowania! Żadnego ścierania papierem, lakierowania i tym podobnych. Otwarte okno się przydało, bo następnego dnia już mogłam w pełni korzystać z sypialni.






Kwestia starego materaca


Jak wspomniałam wyżej, szykując meble do malowania wyniosłam wszystko z sypialni. Ponieważ pokój i tak jest mały, a łóżko zajmuje jego całą szerokość, wyniosłam również materac i stelaż by swobodnie poruszać się w trakcie malowania.

Zdejmując prześcieradło, w pięknym dziennym świetle, ujrzałam te wszystkie plamy na materacu. Zrobiłam sobie kawę i zastanawiałam się co teraz. Co prawda od dawna myślałam o nowym materacu, bo od jakiegoś czasu komfort snu był żaden. Mimo wieloletniej gwarancji materac nie był już tak wygodny jak w momencie zakupu, tj. 4 lata temu. Ewidentnie po stronie męża był bardziej wgnieciony, a dla mnie w sumie od zawsze był za mało „mięciutki jak chmurka”.

Ale wracam do plam, wielu plam…

Materac i tak wymieniałam, ale zależało mi na wyczyszczeniu starego, by nie było wstyd go oddać.

Materac oczywiście ma ściągany pokrowiec okalający gąbkę i sprężyny, jednak rozcięcie by go zdjąć jest tylko wzdłuż krótszego boku – tak jak poszewka na kołdrę. Samo teoretyczne ściągnięcie tego pokrowca było wyzwaniem, a co dopiero wizja jego założenia ponownie. Materac 160x200 i wciągać na niego pokrowiec? Nawet producent tego nie rekomendował, ba nawet napisał na metce iż pokrowca w żaden, absolutnie żaden sposób nie można prać ani czyścić chemicznie. Zadzwoniłam do pralni, która słynie z rzeczy niemożliwych i zapytałam o swój materac i co z nim zrobić. Jak się okazało nie pierwsza wpadłam na taki pomysł, by oddać do prania rzecz której prać się nie powinno. Pani w pralni miała wprawę, dowiedziałam się, że w 40*C jak go wypiorą to się skurczy, ale w 35*C będzie w miarę czysty i bez problemu się podejmą. Pokrowiec po wypraniu wyglądał znacznie lepiej, ale nie był idealnie czyściutki, cudów nie oczekiwałam.

Na naszym materacu nigdy nic się nie rozlało, nikt się nie zsiusiał (ani człowiek ani zwierzaczek), wszystkie plamy jakie były to nic innego jak pot lub pot połączony z kremem do ciała. I o ile pot zostawia łatwe do sprania plamy, to jednak jeśli nie pierzemy za często pokrowca to plamy zaczynają się mocno przebarwiać na żółto lub żółto-brązowo co niestety kojarzy się dość jednoznacznie. Nie ma co ukrywać, każdy się poci mniej lub bardziej.


Po tym doświadczeniu, wiedziałam, że nowy materac MUSI mieć ŁATWO zdejmowany pokrowiec. To był mój priorytet.

Kwestia nowego materaca


Po przebojach ze starym materacem, wiedziałam już jakich funkcji mi brakuje i na co powinnam zwracać uwagę. Łatwo ściągany pokrowiec to absolutne minimum, które producent powinien zapewnić.

Tak trafiłam na sklep z materacami marki PlantPur, który oferuje to, czego szukałam i potrzebowałam. Mam wrażenie, że możliwość zdejmowania pokrowca jest cechą tych najlepszych materacy.

Zdecydowałam się na materac PlantPur Natural, zrobiony z termoelastycznej pianki, antybakteryjnego materiału oraz ze ściąganą górą. By życie było łatwiejsze, nasz nowy materac złożony jest z bazowego materaca oraz odpinanego nawierzchniowego, z którego w każdej chwili ŁATWO można zdjąć pokrowiec. Dla ułatwienia podlinkowałam stronę sklepu i mój materac, więc jeśli chcecie poznać więcej technicznych szczegółów to odwiedźcie bezpośrednio stronę PlantPur.




Zacytuję opis materaca, ze strony producenta:

„Materac wysokoelastyczny PlantPur Natural został zbudowany z dwóch rodzajów pianek. Pierwsza warstwa to ekologiczna pianka PlantPur HR z dodatkiem oleju kokosowego.

Jest to pianka, która charakteryzuje się wysoką elastycznością oraz odpornością na odkształcenia, wykonana w specjalnej technologii zwanej moletkowaniem, dzięki czemu na powierzchni pianki pojawiają się równomierne wgłębienia, które gwarantują prawidłowe ułożenie ciała podczas snu, oraz poprawiają krążenie krwi.

Drugą warstwę stanowi pianka PlantPur Visco zawierająca do 50% olejów roślinnych, dzięki której materace na łóżko są wygodne i komfortowe.”

Spodziewałam się, że za materac tej jakości i w rozmiarze 160x200 będę musiała zapłacić co najmniej 2500zł – 3000zł, nic bardziej mylnego. Materac jest w standardowej cenie 1678zł i dodatkowo, często na stronie PlantPur jest dostępny kod rabatowy -10%. 



https://plantpur.pl/pl/materac-natural

 

Zostawiając już wszystkie kwestie techniczne, opisy i ceny… Wrażenia z użytkowania?


Materac jest krótko mówiąc genialny!


Niesamowicie wygodny, dostosowuje się do ułożenia ciała i śpi się na nim jak na przysłowiowej chmurce. Niebo a ziemia w porównaniu z materacem sieciówkowym.

Zdecydowałam się na wykończenie kaszmirowe z dodatkiem wełny kaszmirowej, które ma również piękną złotą lamówkę wokół materaca. Wygląda niezwykle elegancko, aż szkoda mi ukrywać ją pod matą i prześcieradłem.

Do materaca zostały dołączone również dwa zagłówki, dzięki którym poduszki są zawsze pięknie uniesione na łóżku. Przyznaję, że czasem zrzucam wszystkie poduszki i śpię tylko na tym zagłówku.


Wstając rano wreszcie jestem wyspana, wypoczęta i nie odczuwam żadnego dyskomfortu kręgosłupa. Nie sądziłam, że to możliwe, ale zmiana materaca dała mi dużo więcej energii na cały dzień. Codziennie wręcz nie mogę się doczekać aż wskoczę do łóżka i będę sobie tak po prostu, zwyczajnie leżeć jak na chmurce!



I najważniejsze - Jak dbać o materac, by służył przez wiele lat?


By materac nam służył przez wiele lat i przy zmianie pościeli cieszył oko idealnym wyglądem polecam zastosować kilka trików.


Pranie pokrowca


To tak jak z praniem dywanów i mebli tapicerowanych, niby wyglądają dobrze a tak naprawdę powinno się je prać dwa razy w roku. Więc raz na te 6 miesięcy nie bójcie się, ściągnijcie pokrowiec z materaca i oddajcie go do pralni (koszt 50-80zł) lub jeśli jest mały wypierzcie go w domowej pralce. Natomiast jeśli kiedykolwiek będzie planować zmianę materaca, niech i Waszym priorytetem będzie ściągany wierzch materaca. Takie ułatwienie wiele świadczy o producencie, który tym samym nie zmusza nas do wydawania pieniędzy na profesjonalnie czyszczenie a zapewnia nam możliwość czyszczenia pokrowca w pralce.

Mata ochronna najlepszym przyjacielem naszego materaca.


Na rynku jest masa mat, są takie co chronią lub chronią i dodatkowo poprawiają komfort spania a także takie, które tylko poprawiają komfort spania ale nie chronią zbyt mocno. Przy wcześniejszym materacu stosowałam matę – jak myślałam ochronną – ale była to mata z tej ostatniej kategorii. Niestety część plam z potu przenikła przez nią i odbiła się na pokrowcu.

Mając nowy materac, który jest niebiańsko wygodny, zdecydowałam się na wyłącznie matę chroniącą. Jest to cienka nakładka, z góry wykończona bawełnianą warstwą, natomiast jest szczelna i nie przepuści płynu nawet jeśli przypadkiem wyleję herbatę.



Grube prześcieradło to podstawa.


Od kiedy kupuję pościel przeznaczoną dla hotelarzy (nie, nie jest wcale droższa nawet od cen marketowych) to nie wyobrażam sobie kupienia ponownie prześcieradła w markecie. Niestety większość typowych prześcieradeł frote czy bawełnianych po naciągnięciu prześwituje ze względu na kiepską gramaturę. Wydając 40-50zł na prześcieradło hotelowe otrzymujemy niesamowitą jakość prześcieradła o grubym splocie. W dodatku możemy je prać w 60*C bez ryzyka skurczenia. Prałam już nie raz, za każdym razem jest śnieżnobiałe i idealnie doprane.

Możecie też postąpić jak moja Mama i założyć po prostu dwa zwykle prześcieradła, stworzy to również warstwę ochronną. 




I na koniec… milion razy zastanowię się, zanim ponownie wysmaruję się mleczkiem do ciała zaraz przed pójściem spać.













 


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

1. Dziękuję za pozostawienie komentarza.

2. Jeśli masz jakieś pytania to zawsze możesz napisać do mnie maila: mwroblewska@pro.wp.pl

Instagram #gotowanieiblogowanie @gotowanieiblogowanie