18:30

Mrówki faraona w domu - jak się pozbyć tego koszmaru!

(Wiratchai wansamngam/Shutterstock.com)



Miało być tak pięknie, zmiana mieszkania, nowe meble... wszystko gotowe i ogromna przeprowadzka. Kartony wniesione, wyjęte 20 godzin z życiorysu i wszystko rozpakowane. Lodówka załadowana jedzeniem. Ah to pierwsze gotowanie w nowej kuchni. Kotek (wtedy jeszcze jeden) zachwycony, biega po mieszkaniu niczym mały szczeniak i zwiedza, zwiedza i zwiedza. Nowe miski ustawione - pod kolor mebli kuchennych - karma wysypana. Czas odpocząć. 
Mija kilka dni, z każdym coraz cudowniej się mieszka. Aż do pewnej soboty... wracamy wieczorem do domu i........ KOSZMAR! Od łazienki do kuchni utworzyła się autostrada kilkupasmowa dla mrówek! I wynoszą wszystko... karmę Fryderyka, cukier, wszystko. A w dodatku są tak cholernie małe i inne niż mrówki, które znałam. Mieliście podobnie? Tak, to cholerstwo to MRÓWKI FARAONA. 



Myślałam, że oszaleje. Od razu pojechaliśmy na zakupy, rozsypaliśmy trutki, pryskaliśmy sprayem. Uff.. dwa dni i nie ma mrówek. Zaczęłam się cieszyć, znów mieszkanie było wymarzonym mieszkaniem. Minął tydzień.. znów spotykam mrówki. Czasem jedną na szafce kuchennej, czasem gdzieś w okolicach lodówki, czasem też na okapie. Tym razem już nie wiedziałam, gdzie wędrują bo spotykałam pojedyncze okazy. Pojechaliśmy do Ikeii - poszło ze 150zł ale wszystko, kompletnie wszystko trzymamy już w pojemnikach. Każdy ryż, cukier, kaszę, makaron a nawet herbaty są zamknięte w plastikowych pojemnikach. Wyjęłam z szafki cukier puder - jeszcze fabrycznie zapakowany - postawiłam na kuchennym blacie, obok wszystkich innych wyjmowanych rzecz. Kilka sekund i blat zrobił się cały czarny. Przepraszam, prawie się zrzygałam. Wszystko, co było w tej samej szafce wyleciało momentalnie do worka na śmieci. Cukier to była cała hodowla mrówek. Znów spokój, mrówek nie ma przez kolejne może dwa tygodnie. Szafki umyte, na wszystko uważam, żeby się nie wysypało. Nawet najmniejsza szczypta mąki, cukru - czegokolwiek. 

Kolejne tygodnie spokoju, robię wieczorem herbatę i widzę spacerującą mrówkę po okapie. Nawet kilka mrówek. Załamałam się, wszystkie trutki nie podziałały. Łzy w oczach, mrówki dalej szlajają się po kuchni. Odechciewa mi się gotować... Dzwonię następnego dnia do "fachowca". Blabla bla 150-200zł, rozłożę trutkę i mrówki się wyprowadzą w kilka tygodni. No ale najwcześniej mogę przyjechać za 10 dni. Ja pierniczę no.... 
Gdzie tym razem były mrówki? Sprowadziły się na stałe - nawet była wielka spasiona królowa. Schowały się w szafce, w której nie było jedzenia. Zalęgły się w starym czajniku elektrycznym - ale nie w widocznym miejscu - w środku podstawki. W życiu bym na to nie wpadła. Wszystko poszło do kosza.

Przynajmniej zapamiętałam, że owa magiczna trutka opiera się na hormonach mrówek i jest skuteczna. Magia internetu. Znalazłam trutkę, nawet udało mi się znaleźć sklep w Warszawie. Dwie godziny później odbierałam już trutki ze sklepu Insekt :) :) 

 
15zł za trutkę - w opakowaniu dwa karmniki. Sklep na drugim końcu Warszawy, kupiłam od razu 6 opakowań.  Na instrukcji było nawet narysowane, gdzie najlepiej umieścić karmniki dla mrówek. Chyba mają doświadczenie - we wszystkich miejscach u mnie były mrówki. Tak więc mój post sprowadza się do tego, że można skutecznie pozbyć się mrówek faraona - FARATOX B. Tę nazwę warto zapamiętać. Nie ruszałam nic w szafkach, wzięłam latarkę i podświetlałam każdą szafkę w poszukiwaniu mrówki. Gdy już jedną znalazłam, wysypywałam kilka ziarenek trutki - mrówka w kilka sekund zachowywała się jak zwariowana. W końcu brała kawałek trutki i tu zaczynało się moje śledztwo. Cały czas świecąc latarką - te cholerstwa są małe - podążałam za mrówką i patrzyłam gdzie niesie jedzenie. Tam zostawiałam karmnik.

Gdzie znalazłam mrówki?
  • w łazience za mocowaniem umywalki
  • w łazience przy rurach od ogrzewania
  • w kuchni pod zlewem
  • w kuchni wychodziły ze ściany w miejscu gdzie jest rura od okapu
  • w kuchni przy liczniku gazowym
  • w kuchni przy listwie podłogowej pod lodówką
  • w kuchni pod płytą kuchenną
  • w kuchni przy kontakcie

MASAKRA.

Nie oczekiwałam efektów od razu. Mrówki wchodzą do miseczek z trutką, wynoszą ją ze sobą myśląc, że jest jedzeniem i zanoszą królowej. Po tygodniu mrówek nie było :) Śledząc te małe potwory dopatrzyłam się nawet niesubordynacji - kilka mrówek zjadło po drodze trutkę i zdechło. Nie zaniosły do królowej tylko podjadały. 
Codziennie sprawdzałam miejsca, gdzie są karmniki. Przez pierwsze kilka godzin ruch był mały, traciłam nadzieję. Następnego dnia ruch był taki, jak na lotnisku w Londynie. A później już coraz mniejszy. Aż mrówki zniknęły. Przez 1,5 roku nie pojawiła się ani jedna. 




Kilka miesięcy temu pojawiła się "mrówka zwiadowca" - tak nazywam te mrówki, które spacerują samotnie a jak znajdą jedzenie to zwołują całą ekipę. Wyszła tylko z jednego miejsca i tylko jedna mrówka. Mrówka przybyła z miejsca, w którym kiedyś wisiał karmnik. Więc ponownie - powiesiłam trutkę, trochę rozsypałam, żeby je przyciągnąć. Po dwóch dniach już nie pojawiła się żadna mrówka.

Minęło już pół roku - mrówek brak. Używałam wielu trutek - dosłownie wszystkich sprzedawanych w leroy czy obi. Żadna nie pomogła, żadna. Dlatego, jeśli ktoś, tak ja ma dość - pora użyć Faratoxu. 


Najlepsze jest to, że po jakimś czasie spytałam starego właściciela mieszkania czy były mrówki... no powiedział - "wie Pani kiedyś tam były" - "w sumie to 10 lat były". Gdybym wiedziała wcześniej, to pewnie nadal chciałabym to mieszkanie - ale najpierw, zanim wniosłam swoje rzeczy i nowe meble zrobiłabym pełna dezynsekcje. 

Na szczęście mrówki faraona to już przeszłość. Ale mam w domu kilka karmników z trutką... i czekam na kolejną mrówkę-zwiadowcę :)

AKTUALIZACJA 02.2016

Wreszcie doprosiłam się, by spółdzielnia zrobiła dezynsekcję w pionach blokowych. "Porwałam" Pana od dezynsekcji na kawę i wyciągnęłam od niego wszystkie potrzebne informacje.

Faratox to dobre rozwiązanie, ale istnieje lepsze. Faratox po kilku dniach/tygodniach wietrzeje i mimo, że karmnik jest pełny to mrówki już tego nie zjadają. Lepiej zainwestować w żel o nazwie Fourmidor. Pojemnik kosztuje ok. 100zł, ale żelu aplikujemy tylko trochę. Działa tak samo jak faratox, ale szybciej. Pozostały żel przechowujemy w pojemniku i nic się z nim złego nie dzieje. Lepsza inwestycja niż faratox.
Taki pojemnik jak poniżej starczył na aplikację piwnic, klatki schodowej w 4 piętrowym bloku i około 15 mieszkań (łazienka, kuchnia, korytarz).

"Mrówki pobierają żel i przenoszą do mrowiska, gdzie karmią nim larwy, zwiększając w ten sposób owadobójcze działanie preparatu. Efekty zwalczania są widoczne już po jednym dniu od zastosowania, a pełną skuteczność preparat osiąga po ośmiu dniach po aplikacji."

Po zastosowaniu fourmidoru w większości mieszkań w moim bloku - zaciągnęłam owego Pana do każdego mieszkania (ale nie wszyscy byli w domu) - nie mamy mrówek już ponad pół roku. To dla mnie nie nowość, ale żaden z sąsiadów nie miał mrówek od tego czasu.

Fourmidor można kupić na allegro, nie szukałam go w sklepach.


AKTUALIZACJA 22.03.2017

Widzę, że coraz więcej osób odwiedza ten wpis, po roku od zaaplikowania fourmidora informuję, że mrówek nadal u nas nie ma. Pytałam sąsiadów, u nich również mrówek brak i wszyscy są przeszczęśliwi. Pierwszy raz tak skuteczne okazało się zaaplikowanie trutki.


Odpowiadając na pytania:

Jak zmusić spółdzielnię do dezynsekcji mrówek? - nie da się. Jedynym ich obowiązkiem jest zrobienie dezynsekcji na korytarzach, w piwnicach i pionach łazienkowych. O swoje mieszkania musimy zadbać sami. Buteleczka fourmidoru kosztuje ok. 120zł, u nas starczyła na dezynsekcje 20 mieszkań oraz piwnicy i klatki schodowej. Dezynsekcja przez spółdzielnię kosztowała u nas 100zł od mieszkania. Prosta matematyka, lepiej zrobić zrzutkę z sąsiadami i kupić kilka buteleczek, aplikacja nie jest trudna.

Co polecam bardziej - fourmidor czy faratox b?
Zdecydowanie fourmidor, gdyz na dłużej wystarcza mimo ceny. Faratox b szybko wietrzeje, raz powieszony karmnik już nie będzie działał po miesiącu, a fourmidor mamy w zakręcanej butelce i aplikujemy go zawsze w razie potrzeby.


Czy mrówki zginą w ciepłe dni? Niestety nie, mrówki faraona uwielbiają ciepło, giną już przy 0 temperaturze.

Co zrobić gdy sąsiedzi mają mrówki? Dla mnie święty spokój jest cenniejszy niż pieniądze, osobiście kupiłabym butelkę fourminadora i zrobiła samodzielnie dezynsekcję u sąsiadów  pod i nad moim mieszkaniem, a także tych u tych mieszkających obok.






22 komentarze:

  1. Super porady :) nigdy nie miałam w domu mrówek, ale może się przydać na czarną godzinę :) zapraszam na nowy post :) www.dlfiebook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehhh co zrobić ?? Jestem na wakacjach wynajęte mieszkanie a tu pełno mrówek faraonek co zrobić aby nie zabrać ich ze sobą do domu ... :( ma stresa spać tutaj wszystko mnie brzydzi

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj, współczuję. Generalnie po powrocie wszystko od razu wypierz. Mrówki nie idą do ubrań, ale często można je w ten sposób przynieść do ubrań. Mrówki będzie ciągnęło do jedzenia, więc wszystko, absolutnie wszystko trzymaj w pojemnikach. Nawet przyprawy, chleb czy pomidory, po prostu wszystko. Wszelkie okruszki - takie minimalne po chlebie to skarbnica żarcia dla mrówek - przecież są o wiele mniejsze. Kilka okruszków może zwabić je na stałe, więc polecam życie w sterylnych warunkach. Jeśli trzymasz swoje agd w kuchni, to natychmiast je zabierz np. na stól w kuchni czy do salonu, mrówki szukają sobie miejsa żeby wybudować gniazdo - mi to zrobiły w dawno nie używanej kawiarce za 3stówy... bolało, jak wyrzucałam :( pisz, staram się zawsze odpisywać.
    Aha, jeśli planujesz tam zostać chwilę dłużej to koniecznie kup na allegro ten karmnik o którym piszę - faratox b - inaczej mrówki rozniosą się wszędzie. Karmnik zabije je w 3 dni, ale pewnie kiedyś wrócą, więc jeśli to Twoje mieszkanie to kup też ten droższy środek. Walczyłam z nimi 2 lata za pomocą faratoxu i wracały po 3-4 miesiącach, po tym droższym środku nie wróciły już od roku więc życie nabiera sensu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Gosiu, jakbym czytala o sobie. Wprowadizlam sie z malymi dizecmi do 10 pietrowego bloku 7 mieisecy temu, w zyciu bym nie przypuszczala, ze cos takiego mnie tu spotka :( Jak je zobaczylam pierwszy raz nie wiedzialam nawet co to mrowka faraonka. Stosowalam wiele sordkow, nic nie pomoglo. W koncu poprosilam o pomoc firme specjalizujaca sie w tego typu uslugach, ktora porozstawiala karminiki z Foumiodrem i to 2 razy. Zabilo 80 % ale nadal kraza. Od 1 aplikacji mija 3 tygodnie, kilka dni temu wylozyli to ponownie. Nie wiem czy kupowac preparat faratox B czy wstrzymac sie jeszcze kilka dni. Wiem, ze ten Fourmidor jest najsilniejszy ale mrowki mialy zniknac w 2 3 dni. Widocznie ja mam jakies mega odporne :( Wiem, ze sasiedzi w bloku maja takze, kazdy radzi sobie z tym po swojemu i nikt nie raczy poinofnrmowac spoldzielni o tym robactwie, ktora twierdza, ze nie ma takiego problemu w bloku i to pewnie tylko ja mam mrowki. Gdyby bylo wicej meiszkan dzialaliby. Jakas masakra. Pozostaje mi sie wyprowadzic stad ale zanim to zrobie musze sprobowac je wytepic aby kolejna osoba nie przezywala takiego horroru jak ja :( Dla niektorych to tylko mrowki ale ja nie godze sie, aby cos takiego chodzilo po moich rzeczach i moich dzieci.

      Usuń
    2. Trutka, porządna trutka powinna pomoc. Ja przerobiłam wszystkie trutki od tanich do drogich i fourmidor wymiata, faratox tez, ale fourmidor wychodzi taniej.

      Usuń
  4. Mi mrówki zalęgły się w czystych , wypranych ubraniach, torebkach i kosmetykach :/ przeszły podczas remontu z kuchni do pokoju :( już nie wiem co mam zrobić , przecież wszystkich swoich ubrań nie wyrzucę :( jak to zdezynfekować, żeby juz nie wróciły ? to obrzydliwe...

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie - jak zmusić spółdzielnię do przeprowadzenia dezynfekcji w każdym mieszkaniu? Przecież sama nie wygram z mrówkami w bloku z 200 mieszkaniami 😞😞😞😞 proszę o poradę 😞😞😞
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodałam aktualizacje do tekstu, proszę wyżej zaglądnąć :)

      Usuń
  6. Ja mam ten sam problem... Mieszkam w starym domu drewnianym mamu wszystko wyłożone regipsami. Były wszędzie teraz są w kuchni i w lazience... W kuchni za meblami była dziura pomiędzy płytkami a regipsem wzięliśmy i odsunelismy i zasylikonowal mąż tydzień temu. Ale nadal spod zmywarki wyrazili więc odsunelam dzisiaj i mąż mówi gdzie te mrówki już wściekły na mnie ze wymyślam tak stoję patrzę już wyć z rozpaczy mi się chce a patrzę a mrówka Latająca wychodzi z kontaktu... No to zasylikonowal go. Teraz siedzę w kuchni i patrze na zlew a tam mrówka Latająca jest -.- Nosz ku#wa!! Nie wiem skąd. Może z kontaktu przy blacie?? A w łazience muszę zasilikonowac wszelkie łączenia i kratkę zakleje bo nie mam pojęcia skąd :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mrowce faraona wystarczy otwór wielkości glowki od szpilki, sam silikon nie wystarczy. Osobiście polecam trutkę, a potem to miejsce zasililonowac, ale z doświadczenia wiem ze bez trutki się nie obejdzie. Polecam ta w żelu, fourmidor bo wyjdzie dużo taniej niż układanie karmników z faratoxem.

      Usuń
  7. J z nimi walczę już hmmm 5 miesiąc... Nawet fachowiec był...Ale chyba kupię ten fourmidor i będę go trzymała na zaś... Trutki nie trutki proszki nie proszki płytki nie płytki już były i nic nie dały a faratox jest już wycofany nigdzie nie mogłam go znaleźć. Właśnie jak czasami patrzę skąd wychodzą te mrówki to ocza nie wierzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faratox jest na Allegro, przed sekunda sprawdziłam. Ja walczyłam długo, ale fourmidor załatwił sprawę na stałe. Faratox tylko na 2-3msc, a po fourmidorze ponad rok spokoju. Trutki takie ze sklepów ogrodniczych nie działają, przerabiałam to. Płytki działają, ale jakby było ich z 10 w domu, niestety problem z płytkami jest taki ze mogą doprowadzić do zatrucia i astmy stad fachowcy bardzo odradzają ich używania.

      Usuń
  8. To ja szukałam faratox i nie mogłam znaleźć... Kupię ten w silikonie i zobaczymy... A to się go rozprowadza i zostawia tak jak proszek??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rozprowadza się identycznie jak trutkę tylko w małej ilości - kropla wielkości kropli wody jest oki. Kilka takich kropek na ich trasie i powinno być po problemie. Używa się tego w ilości jak lakieru do paznokci, niby małe pudełko a starcza na rok :)

      Usuń
  9. Dzień dobry, od około dwóch tygodni nie mogę pozbyć się mrówek. Już myślałam, że ich liczba jest mniejsza, że moje domowe i te chemiczne sposoby zaczynają działać, a tu dziś zobaczyłam MASAKRĘ! Nie zamknęłam zmywarki, cały dzień była uchylona. Gdy wieczorem chciałam ją nastawić, zobaczyłam coś, czego nigdy w życiu nie chciałabym już widzieć:( wszędzie mrówki, w każdym kubku i na każdym talerzu, przyszły po resztki jedzenia, które znajdowały się na naczyniach:((( MAM JUŻ DOŚĆ! Zamówiłam fourmidor na allegro. Czekam na niego z niecierpliwością. Ale póki przyjedzie kurier mam do Pani kilka pytań.
    Czy żel trzeba umieścić blisko gniazda czy wystarczy na ich ścieżkach? Nie wiem gdzie może być ich gniazdo... wychodzą spod płytek, nie wiem jak dostać się do nich. Ten żel mimo wszystko powinien pomóc? Możliwe że dostawają się szparami od rur, które doprowadzone są z piwnicy... poza tym cały czas wychodzą też zza mebli, ale ich odsunięcie nie wchodzi w grę, bo kuchnię mam zabudowaną, tzn meble są połączone ze ścianą blatem, silikonem itp. :-(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel wystarczy umieścić na ich ściezkach. Tez mam kuchnie całkowicie zabudowana i udało mi się bez odsuwania mebli. Tak wiec:
      Jak zmywarka jest otwarta (taka w zabudowie) to po bokach jest trochę luzu i jak się Pani położy na podłodze to widać mała przerwę między blatem kuchennym a góra zmywarki - te trzy miejsca trzeba koniecznie oznaczyć fourmidorem. Kilka kropek w kilku miejscach, coś wielkości kropli wody. Najprawdopodobniej ma Pani dostęp do kontaktu elektrycznego do którego jest podpięta zmywarka -- tam tez proszę dać trutkę, kilka cm od kontaktu. Szparagi od rur przychodzą na bank, to u nich norma, tak wiec pod zlewem robimy porządek w szafce i zaznaczamy fourmidorem miejsca przy rurach/syfonie z woda. Tak samo jeśli są drzwi to przy podłodze na listwie i w rogach. Jeśli ma Pani gaz, to mrówki kochają chodzić po rurach gazowych - u mnie była krótka piłka - wyrżnęłam nożem plecki jednej z szafek i położyłam trutkę na rury. Nie wiem czy ma Pani płytki na całej ścianie/panel drewniany czy tylko między szafkami góra dół, bo jeśli tylko "na środku" to sugeruje wyrżnąć plecki (taki kawałek a4) w szafce sąsiadującej ze zmywarka, wsadzić głowę z latarka i patrzeć gdzie są mrówki i zaaplikować fourmidor, wtedy powinny odpuścić zmywarkę i zanieść żel prosto do gniazda.

      Usuń
  10. U mnie są w całej kuchni i nie można się tego pozbyć...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dość częsty i nieprzyjemny problem. Na szczęście istnieją firmy, które profesjonalnie świadczą usługi pomocy w takich kłopotach.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja mogę dodać, iż bardzo idą do mięsa! torebki w koszu po miesie wyczują migiem i wycieczki robią.... obrzydliwe!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej mnie w ciagu nocy pogryzly w nowym mieszkaniu

    OdpowiedzUsuń
  14. witajcie, ja polałem je octem, szybko nogi wyciągneły.

    OdpowiedzUsuń

1. Dziękuję za pozostawienie komentarza.

2. Jeśli masz jakieś pytania to zawsze możesz napisać do mnie maila: mwroblewska@pro.wp.pl

Copyright © 2014 Gotowanie i blogowanie & LifeStyle , Blogger