Zaczęłam przygotowywać pudełka, czyli jak schudłam 12kg



Gdy wrzuciłam swoje nowe zdjęcie na fanpage, posypało się mnóstwo pozytywnych komentarzy i pytań na priv o moją dietę, więc postanowiłam napisać o tym post.

Od 1 lutego podjęliśmy się wyzwania pod tytułem: „do wakacji schudniemy” i póki co efekty są całkiem niezłe. Udało mi się schudnąć 12kg, mężowi 8kg przy czym ostatni 1kg jeszcze waha się na wadze, to pewnie kwestia zatrzymywania wody.

Nie powiem Wam, że to dieta cud, jest różowo kolorowo jesz co chcesz i chudniesz. Początki były trudne i bardzo brakowało nam jedzenia, bolała głowa i towarzyszył nam ciągły brak energii. Taka faza wejściowa trwała około 5-7dni, gdy tylko ją wytrzymacie i nie będziecie nic podjadać to dalsze odchudzanie będzie łatwiejsze i organizm przyzwyczai się do mniejszych porcji.

Nie jestem dietetykiem, nie znam się na odchudzaniu. Zaczęłam po prostu liczyć kalorię i jeść to co lubię, ale w dużo mniejszych porcjach.




Nasze główne zasady:

  • Jemy 5 posiłków dziennie: śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja oraz pijemy 1,5 wody mineralnej niegazowanej bez żadnych dodatków. Dodatkowe płyny to kawa czy herbata.
  • Dzień wcześniej przygotowuję 5 pudełek z jedzeniem i zawsze gotuję po zjedzonym posiłku, żeby nic nie podjadać ani nie próbować smaku. 
  • Zawsze używam wagi kuchennej i wszystkie przygotowane potrawy zapisuję w zeszycie. 
  • Wszystkie produkty ważę przed jakąkolwiek obróbką – na surowo czy na sypko. 
  • Liczę kaloryczność poszczególnych posiłków: 250 śniadanie, 150 drugie śniadanie, 350 obiad, 100 podwieczorek i 200 kolacja. Daję sobie pole manewru +- 50 kalorii na cały dzień. 
  • Nie używam cukru, raczej nie smażę. Mięso i ryby doprawiam solą, natomiast warzywa, kasze, ryże gotuję bez dodatku soli. 
  • Ważymy się raz na tydzień, gdy waga wskazuje 1kg więcej to nie robimy dramatu. Ważniejsze są dla nas pomiary centymetrem, które również wykonujemy raz na tydzień i zapisujemy w zeszycie.


Śniadania


1 kromka chleba żytniego razowego
100g pomidora lub ogórka
50g serka białego 0% miss talia
20g wędzonego łososia lub płatków z suszonych pomidorów

Z serka miss talia przygotowuję pastę na kanapki – z wędzonym łososiem i szczypiorkiem lub z suszonymi pomidorami. 

lub

2 wafle ryżowe
2 jajka ugotowane na miękko
100g pomidora lub ogórka 

lub

2 wafle ryżowe
2 jajka
1 łyżka jogurtu naturalnego
1 łyżka szczypiorku

Z jajek przygotowuję jajecznicę, dodaję do niej jogurt i szczypiorek, przez co jest bardziej kremowa.

 















Drugie śniadania

100ml mleka 1,5% 
150ml wody
25g płatków opiekanych (jaglanych, żytnich, owsianych, kukurydzianych, orkiszowych)
50g owoców (jagód, jeżyn, truskawek, malin, borówek, pomarańczy, kiwi)

Na drugie śniadanie zawsze jemy porcję płatków z owocami, która niesamowicie syci. Wodę gotuję z mlekiem, gdy wrze dodaję płatki opiekane, mieszam i wlewam do miseczki. Odstawiam do zgęstnienia, dekoruję owocami.

Czasami zamiast płatków używam kaszę manną.


http://sonko.pl/produkty/platki-zbozowe/



Obiady

50g kaszy (jęczmiennej, owsianej, kuskus pełnoziarnisty, gryczanej czy pęczak)
100g ugotowanych warzyw (marchew, brokuły, kalafior, buraczki)
100g białego mięsa lub 150g białej ryby
100g świeżych warzyw (np. 20g rukoli i 80g pomidora/ogórka)

Czasem jemy również łososia na obiad, wtedy waży on ok. 100-120g ale wtedy rezygnujemy z kaszy.

Podwieczorki 

4g chia (płaska łyżeczka) – zawsze

połączenia owoców (jedno do wyboru):

100g pomarańczy i 100g kiwi oraz 0,25ml wody
50g banana i 100g pomarańczy oraz 0,25ml wody
50g banana i 100g kiwi oraz 0,25ml wody
100 grejpfruta i 100g pomarańczy oraz 0,25ml wody
100g pomarańczy i 100g pestek granatu oraz 0,25ml wody (blenduję pomarańczę z wodą oraz połową pestek granatu, resztę zostawiam do posypania musu)

Zawsze przygotowuję musy owocowe z dodatkiem chia, które są naszą słodką przekąską w ciągu dnia. Do każdych owoców przed miksowaniem dodaję ok. 25ml wody niegazowanej by łatwiej zblednować owoce. Obowiązkowo w każdym musie znajduje się łyżeczka chia.



Kolacje

Sałatka: 1 jajko, 100g pomidora, 25g awokado, 20g rukoli.
Sałatka: 100g kalafiora, 100g brokułów, 25g ugotowanego kurczaka.
Sałatka: 190g buraków, 100g pomarańczy, 20g suszonej moreli
Sałatka: 100g pomidora, 70g mozzarelli light, 10g pestek dyni
Kaszotto: 25g kaszy owsianej, 80g groszku z puszki, 75g marchwi, 25g czerwonej cebuli


Kolacje są u nas różne, najczęściej są to sałatki, czasem zapiekane warzywa typu faszerowana cukinia lub kaszotto. Czasem do warzyw przygotowuję sos czosnkowy (30g jogurtu naturalnego i 1 ząbek czoasnku).


Mniej więcej tak to u nas wygląda. Dajcie mi znaczek, co myślicie (podkreślam, nie jestem dietetykiem, po prostu napisałam co stosuję ja). W swoim zeszycie zapisuje też dzienne jadłospisy i mogę się nimi podzielić z zainteresowanymi osobami.

A tak na koniec moja ulubiona reklama. Jestem Gosia i kocham jeść :)






Aktualizacja 14.03.2017:

Strasznie denerwują mnie dwa typy komentarzy, a już totalnie gdy są połączone:

1) z anonimowego konta i bez podpisu
2) nie chcę krytykować, ALE – no to albo chcesz krytykować albo nie, skoro nie chcesz to po co to ALE???

Nie publikuję z reguły takich komentarzy, z prostej przyczyny, to mój blog/moje podwórko i moje zasady. Przyjmuję krytykę, ale od osób na tyle odważnych by się podpisać :)


Co do samej diety:


1) Dla osób wymądrzających się na temat jedzenia owoców po południu, odsyłam do fajnego artykułu, który to tą mądrość ludową sprowadza na ziemię -> http://potreningu.pl/articles/3414/czy-to-prawda-ze-owoce-mozna-jesc-tylko-do-poludnia

2) Dla tych, którzy nadal nie wiedzą w możliwość jedzenia owoców po południu, odsyłam do dr n. med. Lucyny Ostrowskiej, której diety przewidują podczas podwieczorku owoce. Dodatkowo sama doktor na wstępie zaznacza (jak i ja w komentarzu), że taka dieta powinna trwać nie dłużej niż 3 miesiące

3) Dla osób krytykujących strasznie dietę 1000 kalorii (jak napisałam w komentarzach nam z napojami wychodzi ok. 1200) zaznaczam, że nie jest to najniższa dostępna dieta. Doktor Dąbrowska poleca chociażby post oczyszczający na poziomie 500 kalorii dziennie, oprócz znanej wszystkim Karoliny Szostak, moja koleżanka również stosowała tę dietę. Schudła, a jojo nie ma na horyzoncie od kilku dobrych miesięcy.

4) I trochę o jojo. Jojo nie bierze się stąd, że dieta była zła. Jojo to efekt rzucenia się na żarcie po diecie, bez panowania nad jego ilością. Irytują mnie teksty „jojo macie murowane” – nie, nie mamy murowanego, dopóki racjonalnie podchodzimy do jedzenia i kontrolujemy jego ilość i kaloryczność. Zmiana stylu życia jest na zawsze, a nie do momentu schudnięcia a potem znowu duża pizza na kolację. Takich imprez już nie będzie :)


15 komentarzy:

  1. wooow gratulacje! :) super! A napiszesz jaką miałaś wagę poczatkową?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O chyba nie... :) Do tego jeszcze nie dojrzałam. Ale jak zrealizuje swój cel - kolejne 17kg (ale zadowoli mnie i 10kg) to się pochwalę na koniec.

      Usuń
  2. Moim zdaniem zdecydowanie za niska kaloryczność (poniżej Podstawowej Przemiany Materii - wprowadzasz organizm w głodówkę), za szybkie tempo spadku wagi i odbije się to na zdrowiu. Nie piszę tego z przytykiem, tylko sama stosowałam dietę bardzo ubogokaloryczną i okej, efekty są super, ale mój stan zdrowia (choć powoli się poprawia) jest daleki od ideału - a to wszystko spowodowane głupimi sposobami na schudnięcie. Dieta to sposób żywienia, który zostaje na całe życie. Nie będziecie do końca życia jeść 1100 kcal. Nie znam Twoich wymiarów, ale chociaż te 1400 kcal powinno się jeść.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletnie nie odbieram tego jako przytyk, natomiast taką kaloryczność dostaliśmy od lekarza w placówce Medicover. Biorąc pod uwagę ilość wypijanych kaw z mlekiem to zamykam się w całość w ok. 1200k. Czytalam też opinie, że taka dieta jest dobra do oczyszczenia organizmu ale do stosowania na 3msc i nie dłużej.

      Usuń
    2. Trzeba pamiętać o powolnym wyjściu z niej - najlepiej zwiększać kaloryczność o 100 kcal co dwa tygodnie, żeby powoli rozpędzić metabolizm (inaczej wszystko będzie się odkładać) :)

      Usuń
  3. Gosia podziwiam i trzymam kciuki za postępy Twoje i Męża (też ma na imię Tomek, jak w reklamie..?)
    Ja aż tak z jedzenia nie zrezygnuję, po prostu nie dam rady psychicznie :D Ale biorę się za ćwiczenia, płyta przed momentem dotarła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcin :D Jak większość mężów moich koleżanek :) To jakiś fenomen. Trzymam kciuki za dvd!

      Usuń
  4. Matko Boska.. Ty masz siłę na jakąkolwiek aktywność fizyczną? Jak wygląda Twoja skóra? 1000 kalorii to nawet podstawowej przemiany materii nie zapewnia. :( Ja takim odżywianiem doprowadziłam się do anemii (tez przygotowywane pudełeczka, niby dużo owoców i warzyw).. ale jak lekarz potem spojrzał na wyniki to ręce załamał. Oby u Ciebie tak nie było. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam siłę, mój mąż też. W tygodniu robimy 2-3 spacery po 7-10km, plus 2 treningi z Jillian, Chodakowską albo siłownia. Badania robimy cały czas, anemii nie widać :) Co do samej skóry - jest ładniejsza, nabrała blasku, myślę ze codzienne chia pomaga bardzo mojej skórze. Co do męża, to jemu skóra się nie zmieniała, natomiast nie ma już prawie zadnych wyprysków.Dzięki za troskę i doceniam, że komentarz nie jest z anonimowego konta :)

      Usuń
  5. Ja to podziwiam i chylę czoła 😍💓 u mnie jak na śniadanie nie ma co najmniej 600 kcal to chodzę wkurzona 😅 Na pewno ciężko było Ci się przestawić na początku... Trzymam kciuki i dopinguję 🤗🤗💖 Różnica już na ten moment jest zniewalająca 😘

    OdpowiedzUsuń
  6. jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej metamorfozy... nie poznałabym Ciebie teraz na ulicy!!! szok! trzymam kciuki za dalsze postępy tylko nie przesadź!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, gratuluję i trzymam kciuki za Wasze dalsze sukcesy!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie krytykuję, każdy robi co chce, ale jest to zła dieta. Owoce jemy w pierwszej połowie dnia, inaczej odkładają się w organizmie, nie łączymy węglowodanów z białkiem i przede wszytkim kaloryczność. Jeżeli wcześniej jadłaś 2500-3000 kcal a nagle 1100, to jest to ogromna szkoda dla organizmu. Polecam wyedukować się u Pani Anny Lewandowskiej, albo zakupić sobie dietę z hpba. Efekt jojo diety, którą macie teraz murowany. Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga A. dziękuję, że dbasz o moją edukację, na dole posta dodałam aktualizację, bo pojawia się kilka takich komentarzy jak Twoje i wszystkie wywołują moją irytację. Pozwól, że również zadbam o Twoją edukację i wybiję Ci tę mądrość ludową o owocach po południu z głowy -> link do artykułu specjalnie dla Ciebie ;) -> http://potreningu.pl/articles/3414/czy-to-prawda-ze-owoce-mozna-jesc-tylko-do-poludnia

      Usuń

1. Dziękuję za pozostawienie komentarza.

2. Jeśli masz jakieś pytania to zawsze możesz napisać do mnie maila: mwroblewska@pro.wp.pl

Copyright © 2014 Lifestyle by Gotowanie i blogowanie , Blogger